Ian Callender jest właścicielem stadniny Hollen w Oyten. W ramach wiosennej aukcji koni rasy holenderskiej stadnina ta ustanowiła najwyższą cenę na aukcji, sprzedając klacz Marlene po ogierze Don VHP-Calido za 180 000 euro. W dalszej części artykułu Ian Callender oraz kierownik jego gospodarstwa, dr Günther Friemel, opowiadają o swoich doświadczeniach jako wystawców.
Co skłoniło Pana do powierzenia swojego konia zespołowi aukcyjnemu Związku Holsteńskiego w celu jego sprzedaży?
Ian Callender: „Klacz Marlene spełniała wszystkie kryteria bardzo dobrego konia aukcyjnego pod względem talentu, charakteru, budowy i oczywiście zdrowia. Dlatego naturalnym krokiem było dążenie do sprzedaży za pośrednictwem aukcji Stowarzyszenia Holsteiner.
Gospodarstwo hodowlane Hollen, posiadające od 20 do 25 klaczy hodowlanych, ma swoją siedzibę w Oyten, niedaleko Bremy. Gospodarstwem zarządzają Bettina i Günther Friemel wraz ze swoim zespołem. Już pod kierownictwem poprzedniego kierownika aukcji wystawialiśmy źrebięta, młode ogiery i konie jeździeckie na aukcjach Stowarzyszenia Holsteiner i zawsze byliśmy bardzo zadowoleni z wyników. Ponieważ jednak przebywam w Niemczech tylko raz lub dwa razy w roku, uważam za słuszne, aby na pozostałe pytania odpowiedział kierownik mojego gospodarstwa.”
Jak ocenia Pan zarządzanie, opiekę i komunikację jako wystawca?
Dr Günther Friemel: „Kryteria dotyczące zarządzania i opieki nad końmi oraz komunikacji z wystawcami są niezwykle ważne. Stanowią one podstawę pomyślnego przebiegu aukcji oraz zaufania wystawców do handlu w ramach aukcji stowarzyszeniowych. Wszystkie trzy elementy sprawdziły się w naszym przypadku bardzo dobrze, zgodnie z dotychczasowymi doświadczeniami. Felix Flinzer wraz ze swoim zespołem aukcyjnym, w skład którego wchodzą Alex Bitter i Sigrun Günther, wykonał bardzo dobrą pracę. Sprawdzone rozwiązania zostały połączone z nowymi elementami. Przygotowanie i prezentacja koni były dostosowane do potrzeb zwierząt, a pozyskiwanie klientów przebiegało profesjonalnie.”
Czy mieli Państwo wrażenie, że w Elmshornie było wystarczająco dużo klientów, a także że konie wzbudziły zainteresowanie wielu z nich?
„Klientów nigdy nie jest za dużo! A podaż tworzy popyt! Zaangażowanie zespołu aukcyjnego w obsługę potencjalnych nabywców było ambitne i intensywne. Jeśli w przyszłości zaufanie do kierownictwa aukcji jeszcze bardziej wzrośnie, a dzięki temu uda się poszerzyć ofertę, przybędzie jeszcze więcej klientów, którzy ożywią aukcję w Elmshorn. Warunki panujące w hali Fritz-Thiedemann-Halle są bardzo dobre – nie jest ona zbyt rozległa i jest tańsza niż w hali Holstenhalle.”
Wiosenna aukcja była połączona z atrakcyjnym programem towarzyszącym. Jak się Panu to podobało?
„Aukcja to prosta sprawa. Dobre konie – dobrzy klienci – dobra obsługa – dobra organizacja. Właśnie w tej kolejności. To właściwie wszystko, co jest potrzebne, aby prowadzić udany handel. Jeśli kierownictwo aukcji ma te kwestie pod kontrolą, a dysponuje odpowiednimi zasobami kadrowymi, czasowymi i finansowymi, wówczas program towarzyszący zawsze bardzo pozytywnie wpływa na atmosferę i nastrój wśród publiczności. Aukcje czerpią swoją energię również z obecności publiczności, zarówno rodzin, jak i zainteresowanych widzów.”
Czy z perspektywy czasu jest Pan zadowolony z całego przebiegu aukcji i czy ponownie powierzyłby Pan konia do sprzedaży w Elmshorn?
„Kto przejechał trasę bezbłędnie, ten zawsze uważa ją za dobrą. Ogólnie jednak na oba pytania możemy odpowiedzieć twierdząco.”
Ian Callender (po prawej) nabył matkę Marlene od Harm i Ingeli Thormählen. Kierownik gospodarstwa Callenderów, dr Günther Friemel (w środku), służył mu radą.