06. luty 2024
„Tylko dzięki zaufaniu można się rozwijać” Wywiad z Hilmarem Meyerem

Od listopada ubiegłego roku Hilmar Meyer, zawodnik Pucharu Narodów, regularnie trenuje z ogierami federacji oraz zespołem jeźdźców z Elmshorn. Ten 60-latek może pochwalić się nie tylko licznymi sukcesami na torze przeszkód, w tym około 300 zwycięstwami w skokach na wysokim poziomie. Również osiągnięcia jego podopiecznych na krajowych i międzynarodowych arenach turniejowych są godne uwagi. Na przykład Alexa Stais (CYP), Nano Healy (IRL) czy też Angelos Touloupis (GRE) zawdzięczają w swojej karierze wiele temu mieszkańcowi Dolnej Saksonii, który doskonale czuje się w regionie między morzami. 

Spogląda Pan wstecz na intensywne dni treningowe, pierwsze zakończone sukcesem starty ogierów stowarzyszeniowych w zawodach oraz prezentację ogierów w Elmshorn – jak ocenia Pan ostatnie miesiące spędzone w firmie Hengsthaltungs GmbH?
Hilmar Meyer:
 „Ta praca sprawia mi ogromną radość! Zawsze chętnie przyjeżdżałem do Holsteinu, mam tu powiązania dzięki mojemu najlepszemu przyjacielowi Tjarkowi Nagelowi, kilku bardzo znanym hodowcom i oczywiście koniom rasy holsteńskiej. Zespół Hengsthaltung jest niezwykle zmotywowany i dąży do tego, by wydobyć z koni to, co najlepsze. A postępy jeźdźców i ogierów w tym krótkim czasie były naprawdę ogromne.”

Jest Pan znany jako trener, który potrafi zmotywować swoich podopiecznych – w jaki sposób to Pan osiąga?
Hilmar Meyer:
„Jestem głęboko przekonany, że – i dotyczy to każdej dyscypliny sportowej – można osiągać wyniki tylko wtedy, gdy jest się silnym psychicznie i ma się pozytywne nastawienie. Dlatego bardzo zależy mi na tym, aby moi podopieczni wierzyli w siebie, w swojego konia oraz w to, czego ich uczę.”

Zaufanie do Pana jako trenera odgrywa więc decydującą rolę?
Hilmar Meyer:
„Oczywiście! A także umiejętność rozpoznania gorszego dnia, zgłębienia wątpliwości i ich przezwyciężenia. W jeździectwie nigdy nie wygrywa pojedyncza osoba. Cały zespół – a mam tu na myśli nie tylko konia i jeźdźca, ale także opiekunów, menedżerów, kowala, weterynarza i wiele innych osób – ma swój udział w sukcesie. Ta podstawa sukcesu jest obecna w zespole Sebastiana Rohde. Długoterminowy sukces można osiągnąć jedynie dzięki konsekwentnej pracy, solidnemu podstawowemu wyszkoleniu jeźdźca i konia, a przede wszystkim dzięki wystarczającej ilości czasu na realizację wszystkich tych elementów. Bardzo ważne jest również to, aby kierownictwo i trenerzy byli co do tego zgodni”.

Na co kładzie Pan szczególny nacisk?
Hilmar Meyer:
„Przede wszystkim należy znaleźć odpowiednie pary – który jeździec pasuje do którego konia? Uważam, że to moja mocna strona i tutaj czerpię korzyści z mojego wieloletniego doświadczenia. Potrafię bardzo szybko ocenić konie, co ogromnie pomaga w budowaniu zaufania. Tylko dzięki zaufaniu można się rozwijać.”

Co postrzega Pan jako szczególne wyzwanie w szkoleniu i prezentacji ogierów na zawodach?
Hilmar Meyer:
„Młody ogier przypomina dziecko: jest figlarny i czasami może się rozpraszać. Jednoczesne wykorzystywanie go do celów sportowych i hodowlanych oznacza podwójne obciążenie. Jednak gdy ogier jest po Pańskiej stronie, jazda na nim to prawdziwa przyjemność. Ogiery są zawsze bacznie obserwowane, ale to mnie nie denerwuje. Uważam, że nawet młode ogiery mają prawo popełniać błędy. W końcu muszą najpierw nauczyć się właściwie oceniać swoje możliwości fizyczne.” 

Opiekuje się Pan uczniami na całym świecie, posiada własną stajnię szkoleniową, turniejową i handlową w Dolnej Saksonii, w której znajduje się około 70 koni. Czy w tym wszystkim mieści się jeszcze cotygodniowy trening z zespołem zajmującym się hodowlą ogierów?
Hilmar Meyer:
„Kiedy otrzymałem tę propozycję, poprosiłem o czas na zastanowienie się i wykorzystałem go nie tylko ze względu na ograniczenia czasowe. Doniesienia prasowe z przeszłości – niezależnie od tego, czy były one uzasadnione, prawdziwe czy fałszywe – odcisnęły swoje piętno w kręgach jeździeckich. Jednak konstruktywne rozmowy z Sebastianem Rohde, Tjarkiem Nagelem oraz wieloma hodowcami, których bardzo cenię, dodały mi otuchy. Mam tu realną możliwość dalszego szkolenia utalentowanych jeźdźców i ogierów, którzy czerpią radość z pracy. Nawet po dziesięcioleciach pracy jako trener nadal jest to dla mnie największa motywacja. Kiedy moi jeźdźcy pod koniec sesji mówią, że już nie mogą się doczekać kolejnej, daje mi to ogromną satysfakcję. Postrzegam związek i jego ogiery jako kluczowe ogniwo łączące hodowców ze światem sportu. To właśnie hodowcy kształtują swój związek. Dlatego mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie będę mógł wykorzystać tę szansę, aby uczestniczyć w rozwoju ogierów i wspólnie z zespołem osiągnąć coś znaczącego.” 

 

Zdjęcie: Janne Bugtrup 

wstecz