Cóż za sukces! Podczas Mistrzostw Europy juniorów i młodych jeźdźców w wszechstronnym konkursie konnym w Segersjö (Szwecja) dwóch juniorów z Holsteinu wraz ze swoimi końmi rasy holsteńskiej zdobyło cztery medale: Nane Nikolaus Dehn został okrzyknięty podwójnym mistrzem Europy na klaczy Zilia D po Corland-Mytens xx, wyhodowanej przez jego dziadka Friedricha, a Kaja Thomsen zdobyła złoty medal drużynowy oraz brązowy medal indywidualny dzięki wynikowi w ujeżdżeniu na koniu Da bin ich C po Diarado-Esteban xx (Ursula Chojnacki, Stolpe) zdobyła złoty medal drużynowy oraz brązowy medal indywidualny. Donata von Preußen przeprowadziła rozmowę z tymi dwoma odnoszącymi sukcesy juniorami.
Jak odebrali Państwo mistrzostwa Europy w Szwecji?
Nane Nikolaus Dehn: „Właściwie w tym roku, zdobywając tytuł mistrza Niemiec oraz zwycięstwo w konkursie „Preis der Besten”, osiągnąłem już wszystko, co chciałem osiągnąć, a moim nadrzędnym celem w Szwecji był medal drużynowy. Teren zawodów w Segersjö był ogromny. Jeździło się przed przepięknym zamkiem, a cały kompleks był doskonale utrzymany. Wystarczy wspomnieć o kosiarkach automatycznych. Nigdy wcześniej nie jeździłem tak dobrze w ujeżdżeniu, nigdy nie zdobyłem tak wielu punktów na arenie. Zilia nie dała się zbić z tropu nawet przez ulewny deszcz i wiatr. Tak wspaniałego terenu – prowadzącego przez park pałacowy – z wieloma spektakularnymi przeszkodami również nigdy wcześniej nie doświadczyłam. A najpiękniejsze były liczne tłumy widzów, którzy nas dopingowali; czegoś takiego w ogóle nie znałam.”
Kaja Thomsen: „Mogę tylko powiedzieć: to było niesamowite, naprawdę niesamowite. Piękny ośrodek, wspaniała trasa terenowa, a do tego złoty i brązowy medal. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Nasza jazda ujeżdżeniowa mogłaby być nieco lepsza, ale na pięknym, choć trudnym terenie „Dabi” pokonał trasę znakomicie. Nie ma on jeszcze zbyt dużego doświadczenia. Mając jedenaście lat, jest prawdziwym „późnym rozkwitem” i dlatego dotychczas startował wyłącznie na poziomie dwugwiazdkowym.”
Trenerką reprezentacji juniorów jest Julia Krajewski. Jakie to było dla Państwa doświadczenie – być pod opieką świeżo upieczonej mistrzyni olimpijskiej?
Nane: „Julia spisała się znakomicie od początku do końca – począwszy od obozu przygotowawczego w Warendorfie, aż po mistrzostwa, podczas których nieustannie nas motywowała. Przywiozła nawet swój złoty medal z Tokio, aby zapewnić nam dodatkowy zastrzyk motywacji. Chciałabym również podkreślić wspaniałą atmosferę. Wszystko robiliśmy razem, nawet młodzi jeźdźcy zawsze byli z nami”.
Kaja: „Również w tym przypadku mogę powtórzyć tylko jedno: opieka ze strony Julii była niesamowita. Wszyscy z zapartym tchem kibicowaliśmy jej i ogromnie się cieszyliśmy, gdy okazało się, że została mistrzynią olimpijską. Julia jest nie tylko znakomitą jeźdźczynią, ale także znakomitą trenerką. Jej zaletą jest to, że potrafi tak dobrze wczuć się w naszą sytuację i presję, jaka na nas spoczywa podczas mistrzostw. Ponadto Julia jest niezwykle zorganizowana i perfekcjonistką we wszystkim, co robi.”
Opowiedzcie nam coś o swoich koniach:
Nane: „Zilia to prawdziwy projekt rodzinny. Została wychowana przez mojego dziadka, należy do mojego ojca, a ja jeżdżę na niej od pięciu lat. Jako młoda klacz przebywała u Ingrid Klimke i oczywiście otrzymała tam doskonałe wyszkolenie. W ostatnich latach Zilia i ja przeżyłyśmy wzloty i upadki, ale zdołałyśmy się dogadać i w tym roku mogłyśmy zebrać owoce naszej pracy. Z pewnością nie jestem (jeszcze) czołową jeźdźczynią, ale wypracowałyśmy ze sobą zgrany zespół. Nawiasem mówiąc, mój dziadek z ogromnym zaangażowaniem wspiera naszą karierę. W zasadzie jest obecny podczas każdej sesji treningowej w domu i udziela mi cennych wskazówek.”
Kaja: „Dabi należy do mojego ojca oraz rodziny Chojnackich ze Stolpe, którzy chętnie towarzyszą nam na zawodach i gorąco nam kibicują. W naszej stajni nieustannie pojawiają się konie wyhodowane przez tę rodzinę. Dabi i ja tworzymy zgrany zespół dzięki wzajemnemu zaufaniu i wspólnej pracy, nawet jeśli czasami bywa on nieco porywczy.”
W przyszłym roku, ze względu na wiek, będziecie startować w kategorii młodych jeźdźców. Czy są już jakieś plany na sezon 2022?
Nane: „Z Zilią zakończyłam sezon, a ona jest teraz wycofywana z treningów. Moim celem na nadchodzący rok jest ugruntowanie naszej pozycji na poziomie trzygwiazdkowym oraz ponowne dołączenie do kadry. W najbliższych miesiącach będę miała dużo czasu na pracę z moim młodym koniem, Haptiką po Baracuda-Sir Shostakovich xx, wyhodowaną przez Manfreda Johannsena z Tornesch. Klacz ma obecnie sześć lat. W tym roku przebywała na szkoleniu u Sophie Leube, która, jak powszechnie wiadomo, ma „dobrą rękę” do młodych koni terenowych.”
Kaya: „Chcę ugruntować swoją pozycję na poziomie trzygwiazdkowym wraz z Dabi, a w przyszłym roku przejmę również Cool Charly Blue, na którym dotychczas jeździł mój ojciec. Chociaż nie posiada on rodowodu holsteińskiego, to jednak pochodzi z czystej linii holsteińskiej: Cyper Space (po Caletto I – Lambadero – Maximus) po matce z linii Chirac – Landgraf I – Lavallo. Mam nadzieję, że dzięki tym koniom odniosę sukcesy również w zawodach dla młodych jeźdźców. Po zdaniu matury w przyszłym roku zamierzam najpierw skupić się na jeździe konnej, zanim rozpocznę studia.”